Ełcka Zmarzlina TP50 2017

Od niedawna dużo startuje w zawodach i zachęcony dobrym dojazdem (TLK+bilet weekendowy) do Ełku wybrałem się mimo przeziębienia na Mazury. Impreza organizowana przez miejscowy OSiR. Organizowanie zawodów na orientację przez takie instytucje nie jest najlepszym pomysłem, np. brakuje wyników z poprzedniej edycji, zresztą ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje o tej imprezie. Wpisowe wynosiło aż 100 zł, ale z dwoma noclegami w internacie. Patrząc na ogromną liczbę uczestników to dużo. Co ciekawe z reguły trasy 25 km i podobne są najbardziej oblegane, ale tutaj trasa 15 km była za darmo więc mało kto ja wybrał ;) ciekawe czy jakby była trasa za 200 zł to czy by miała największą frekwencję ?

Idąc z dworca do bazy zawodów byłem zachwycony dokładnością mapy OSM, na której zaznaczone były chodniki i pojedyncze drzewa.

Gdy dotarłem do szkoły/bazy wszędzie było ciemno w oknach. Obchodząc budynek i sprawdzając, które drzwi są otwarte wreszcie natknąłem się na halę sportową z zawodnikami, ale drzwi do niej były zamknięte. Osoby znajdujące się w niej nie miały zamiaru pokazać mi gdzie jest wejście tylko wolały udawać, że mnie nie widzą, haha. Jakoś na trasie chętnie pytają się gdzie jest lampion ;) W końcu trafiłem na wejście do biura zawodów ;) W pokoju było ciepło a pod prysznicami była ciepła woda :)

Rano niestety ciągle czułem się fatalnie i bolało mnie kolano, ale co tam, poszedłem na odprawę na której nic nie słyszałem a potem wyszliśmy na stadion przy -21 stopniach, żeby sobie postać i wreszcie stanęliśmy w autobusie, który dowoził zawodników na start (meta zawodów jest ciągle w jednym miejscu) Podróż miała trwać 15 minut, wyszło 30 i jak już dojechaliśmy to była 9:02. Start więc został opóźniony. Najpierw trzeba było się zlokalizować, bo miejsce startu na mapie było oddalone od miejsca w którym staliśmy o 150m.

Biegnąc do PK 1 zorientowałem się, że mapa nie jest w skali 1:25 000 jak podał org w regulaminie tylko 1:50 000. Poziomice to już nie wiem, co ile są, zresztą i tak te w lesie słabo widać. No i gdzie jest północ na tej mapie ?

PK 1 drzewo przy wiadukcie jak głosił opis, znajdował się około 15m na SW od mostu i strumienia. Według mapy jak się przyjrzeć to powinien być po wschodniej stronie strumienia. Odległość od startu do tego PK wg orga powinna wynosić 1,0 km a wyszło 0,5 km :D Do PK 2 chciałem biec ulicą, ale wszyscy ruszyli przez most po torze kolejowym i zauważyłem, że jest tam ścieżka przy torze więc też tam pobiegłem. Po chwili trzeba była biec środkiem torowiska ;) No co, nie widzieliście 200 osób blokujących (albo ginącą) główną linię kolejową na odcinku ponad 2,5 km? ;) Biegłem z jakimiś osobami w spokojnym tempie. PK 2 i jak głosił opis drzewo na małym cyplu jeziorka leśnego. Ciężko nazwać to cyplem a tym bardziej jeziorem (leśnym??) ale punkt był przesunięty względem mapy o jakieś 50 na zachód. Przede mną był Staszek Kaczmarek. Wszyscy ruszyli na TP 3 tylko ja i jeszcze ktoś w innym kierunku. Załatwienie się zdekoncentrowało mnie i źle skręciłem :D ale wreszcie się przebiłem na ładną drogę którą mogłem bieg naprawdę szybko. Przed PK4 przechodziłem przez zamarznięty strumień i przebijałem się przez krzaki, ale góka z punktem było zaskakująco szybko :) Do PK5 udało się dobiec optymalnym przebiegiem.Droga dorysowana na mapie przez orga była trochę bardziej na północ przez co naniesiony ślad i miejsce w którym znalazłem PK było o 100m przesunięte względem środka kółka. Z PK5 biegłem na azymut, ale jakoś trochę za mało na NW a za bardzo na N i w sumie pewnie bardziej na tym straciłem czasu, niż jakbym biegł drogą. Znów odcinek po linii kolejowej. Opis PK6 źle przeczytałem i szukałem punktu wysokościowego zamiast wiaty przy leśniczówce ;) Na PK osoby tam znajdujące chciały sprawdzić moją kartę startową nie wiem po co i jak zobaczyły ją i brak PK3 postanowiły mi ją zabrać pod pretekstem złamanie regulaminu: obowiązkowej kolejoności zaliczanie PK. Oczywiście nie było takiego punktu oraz punkty nie były połączone linią. Coś na odprawie musiał ktoś mówić, że trzeba bieg zgodnie z kolejonoscią numeracji... Resztę PK mogłem odbijać na mapie :D Oczywiście w tym mrozie i przy przeziębieniu darowałem sobie i pobiegłem do Ełku. Od razu sobie pomyślałem, żę albo zdobędziesz wszystkie PK od 1-12, albo musisz być zdyskwalifikowany jak np jakiegoś nie będzie, bo ktoś ukradnie, albo ktoś po prostu nie chce jakiegoś zdobywać. Po drodze minąłem zawodników zmierzających do PK5 którzy mówili, że nie znaleźli PK3 (haha), ciekawe czy ich zdyskwalifikują też. W bazie zawodów, ktoś inny powiedział, że nikt go nie znalazł a była przy nim pewnie ze setka osób. Nie ma nic głupszego przy tak dużej frekwencji jak start masowy z obowiązkową kolejnością potwierdzania PK.

Wyniki

TP100 wygrał M.Jędroszkowiak, który spóźnił się na start, ale miał odjęty ten czas 16:15, drugi był Jaśkiewicz 17:54 a trzeci Hippner 19:48.

TP50 wygrał M.Sontowski 6:44 przed Gębarowskim i Kaczmarkiem 7:54. Myślę, że nawet z przeziębieniem miałbym szansę na wygraną a na pewno na drugie miejsce.


Ostatnie posty